
Nepal podróż mojego życia :) ciąg dalszy, dalszy hahaahah
24 czerwca, 2023
Idę głową, głową……. w góry :)
12 sierpnia, 2023
Mały wstęp…
tak po czasie to trochę inaczej myślę o tym co mnie dopadło i co się wydarzyło w moim życiu
O 10:00 skończyłam trening. Upał daje czadu.Ufff. Zawsze jak jest tak gorąco, a trenuje to zastanawiam się jak te Ziomki biegacze dają rade w takich biegach jak Jungle Marathon w Brazylii, albo Spartathlon , trasa Ateny- Sparta(link.) Przecież to jest taki upał plus wilgotność, że naprawdę trzeba mieć zdrowie jak koń haha, wytrzymałość jak byk hahah i myśli w głowie twarde jak stal. Ahhaha. Podziwiam tych biegaczy, bo to jest niesamowity wyczyn. Chociaż jak to mówi moja cudowna Martyna Wojciechowska: ,, Niemożliwe nie istnieje”. Coś w tym jest…Patrzac na mój rok 2023, a na mój rok 2020 to tyle zmian u mnie zaszło, że właściwie mogę codziennie powtarzać cytat Martyny Wojciechowskiej.
Dziś mogę już bardzo dużo bo łatwiej mi się oddycha, jem borówki i dynię hahaha, trenuję więcej, piję wodę (może to dziwnie zabrzmiało ale wcześniej nie zwracałam na to tyle uwagi co teraz-no życie i covid trochę mnie przymusiło do zmian nawyków)i co najważniejsze nie musze już rezygnować z gór i dłuższych dystansów bo np. nie daje rady, mam problem z oddechem albo po prostu jestem zmęczona.

Kondycja, trening, ustrzelona przez Covid
W 2020 roku ustrzelił mnie Covid.( ten rok był jednym z moich lepszych, dużo wyjazdów trekkingowych i wspinaczkowych w Polsce i za granicą)Mimo że byłam wysportowana, dobrze się odżywiałam, brałam różne suplementy to mnie dopadł bardzo mocno. Był to dla mnie okres fajnej formy, robiłam weekendowe trekkingi w górach po 70 km i czułam się super. Biegałam i uprawiałam nordic walking( forma rekreacji polegająca na marszach z kijami) jak byłam na nizinach. Miałam wrażenie, że mogę wszystko. Owszem był to też ciężki czas dla mnie życiowo, bo straciłam obojga Rodziców, byłam przepracowana
i zmęczona, ale formę miałam- nie wiem jakim cudem tak się działo, ale tak było. Chorowałam przez dwa miesiące.( Udało mi się być w domu, a nie w szpitalu) To był dla mnie bardzo ciężki okres, raz, że to był początek pandemii, dwa lekarze sami jeszcze nie wiedzieli co i jak, trzy media nakręciły całą ta machinę na maxa, cztery weszły wszystkie nakazy, zakazy itp. Miałam całe spektrum objawów jedyne co mnie ominęło to brak smaku. Jakoś udało mi się to przetrwać ale już czułam, że moje życie ulegnie zmianie i że nie będzie już tak jak dawniej. ( nie będę pisać pełnych nazwisk ale są dwie osoby, które w tym ciężkim dla mnie czasie były ze mną i wspierały. Za to Wam bardzo dziękuje. Dla P.Z. i A.J. Było tych osób więcej, ale te dwie były pod ,,ręką” 24 h. ) Też tak się stało jak czułam, nadeszły zmiany i to bardzo duże. Początkowo myślałam, że skończy się na rehabilitacji poprawiającej oddychanie ale niestety powikłania z upływającym czasem wychodziły coraz bardziej i to związane z różnymi moimi organami.

Grudzień 2020 r.
ruszam do akcji, no przecież mogę, dam rade i mam szajbę jak zawsze ahhahah
Minął październik, później listopad powoli stawałam na nogi. No i co, no akcja a co ahhahah. Przecież przed Covidem co tydzień byłam w górach, przecież biegałam, przecież chodziłam na ściankę, przecież nie musiałam tyle wody pić ahhahah. No to jak tak było i teraz też tak musi być. Tak mi się przynajmniej wydawało ahahha. Na szczęście miałam wkoło siebie mądrych i zrównoważonych ludzi, którzy mnie Szaloną Atomówkę odciągnęli od pomysłu wyjazdu na Śnieżnik ahhah. Stanęło na tym, że pierwsze kroki po Covidzie postawię na trasie na Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich (mapa). No nie powiem, taki strzał jak przeżyłam na tej trasie związany z ambicją, moją kondycją, załamą, rykiem na pół trasy hahaha to tego typu emocji nigdy wcześniej nie przeżyłam. Co to jest? Ja nie umiem iść, ja mam problem z oddechem, duszę się, Panie w wieku 60+, szły szybciej niż ja i patrzyły się na mnie z lekkim politowaniem, do tego musiałam siadać non stop, poza tym co to są za przewyższenia??? Przecież to jest spacerek, a Ja nie daje rady…..
O tym i całej mojej walce o siebie, kondycję i powrót do formy w następnym artykule dokończę hahahhahaha, oj dokończę hahahaha





